Nowy SI Magazyn już na rynku!
05-10-2012 – 09:30 | Jeden komentarz

Na rynku ukazał się najnowszy numer SI Magazynu Czasu Wolnego – dziesiąty, jubileuszowy i bardzo muzyczny. Muniek Staszczyk odsłania kulisy 4-letniej pracy nad nową płytą a Ewa Farna, najbardziej zapracowana nastolatka w Polsce, opowiada o …

Przeczytaj całość wpisu »
Produkty

Produkty sport i lifestyle, marki, kolekcje, kampanie, technologie.

Marki

Nowe marki, projekty specjalne, marki na świecie, nowe koncepty

Ludzie

Ambasadorzy marek, projektanci, kluby sportowe, sportowcy

Sklepy

Nowe sklepy, promocje i akcje specjalne, obniżki i wyprzedaże

Wydarzenia

Eventy sportowe, muzyczne, projekty sponsoringowe

Start » News

Kariera w rękach krupiera

Dodane przez administrator dnia 13-03-2012 o 13:37Brak komentarzy
Tagi: , , 3,295 odsłon/y
Kariera w rękach krupiera

W jeden wieczór przegrywają dom, samochód i bajońskie sumy. Zaraz po treningu wsiadają do prywatnego helikoptera, by doglądać „interesu”. W najlepszym wypadku kończy się długami, w gorszym odwykiem, ale zdarzają się też samobójstwa. Hazard wyniszcza piłkarzy szybciej i skuteczniej niż jakakolwiek używka…

 

 

To z nudów. Bierze chłopak wypłatę. Ma w kieszeni ileś dziesiątków tysięcy złotych i idzie w tan. Już się nie pije tak, jak się kiedyś piło. Młodzież jest jakby mądrzejsza. Ale alkohol został zastąpiony przez ruletkę, kieliszek przez kulkę. Kiedyś jak piłkarz miał 21 lat, to od razu zakładał rodzinę. Teraz masz samych wyżelowanych, poubieranych pięknie kawalerów. Zajeżdżają branymi na kredyt BMW za dwie stówy i idą z kanapką stuzłotówek do kasyna. Inne pokolenie, inny sposób niszczenia sobie życia – opowiadał już kilka lat temu w „Magazynie Sportowym” Marek Koźmiński, były reprezentant Polski. Dziś niewiele się zmieniło.

 

Bijatyka o 200 zł

 

„Ruleta, ruleta” – ryczało niedawno kilka tysięcy gardeł na stadionie Cracovii, gdy tylko do piłki zbliżał się Kamil Kosowski. To jeden z przedstawicieli słynnej grupy piłkarzy Wisły, którzy kilka lat temu topili setki tysięcy złotych w hazardzie. Sprawy zaszły tak daleko, że klub nie miał wyboru – nakazał zawodnikom, aby sami poprosili właścicieli krakowskich lokali, żeby nie wpuszczali ich do kasyna. Piłkarze byli jednak nieugięci i przemierzali setki kilometrów, by zakręcić ruletką na Słowacji czy w Niemczech. Większości z nich do dziś zostały wspomnienia, ale są i tacy, którzy miesiącami musieli spłacać wielkie długi. A mieć problemy z wierzycielami przy zarobkach rzędu 100 tys. zł miesięcznie to nie lada wyczyn.

Doskonale wie o tym Kamil Grosicki. Niemałe pieniądze zaczął zarabiać tuż po osiągnięciu pełnoletności, a właśnie na takich czyhają właściciele kasyn. Jako 19-latek przeniósł się z Pogoni Szczecin do Legii Warszawa i nocne życie stolicy wciągnęło go po uszy. Po Warszawie krążą opowieści, że szybko zaopiekowali się nim „ludzie z miasta”. Pokazali, gdzie można dobrze zjeść i wypić, zabawić się i przepuścić trochę pieniędzy. A że Grosicki jeszcze w Szczecinie nauczył się zasad black jacka i ruletki, namawiać długo go nie trzeba było. W kasynach przepuszczał wielkie pieniądze i częściej myślami był przy czerwonych i czarnych polach niż zielonej murawie. W efekcie wylądował na odwyku, a gdy wrócił, wypożyczono go do szwajcarskiego Sionu. Tam dwa razy rozbił samochód (choć nie miał prawa jazdy) i sprawiał sporo problemów. W końcu trafił do Jagiellonii Białystok, gdzie zaopiekował się nim doświadczony Tomasz Frankowski. Zapraszał o 14 lat młodszego kolegę na kolacje, tłumaczył, jak się prowadzić, i namawiał do zainwestowania w przyszłość. To uratowało Grosickiego, który dziś bardzo dobrze radzi sobie w tureckim Sivassporze, otworzył pub, ożenił się, a na przedramieniu wytatuował… Matkę Boską. Do kasyn już podobno nie zagląda.

Nieoficjalnym rekordzistą wśród polskich piłkarzy był Vahan Geworgian, który podobno w jedną noc przegrał 130 tys. złotych. Do groteskowej sytuacji doszło też w Łodzi, gdzie piłkarze ŁKS pobili się w kasynie. Zawodnicy poszli się zabawić ze swoimi żonami i narzeczonymi, a jedna z nich miała wywołać awanturę z powodu… 200 złotych. Wizyta skończyła się bijatyką i wyciągnięciem konsekwencji przez władze klubu.

Hazard potrafi także skłonić ludzi do najgorszego. Sławomir Rutka w ekstraklasie reprezentował Widzew Łódź, ŁKS, Legię Warszawa czy Koronę Kielce. W każdym z tych miast człowiek uzależniony od zastolikowej adrenaliny mógł znaleźć coś dla siebie. Rutka chętnie bywał w kasynach, co doprowadziło do tragedii. – W kasynie przegrał oszczędności ze wszystkich lat gry w piłkę, żona zagroziła odejściem. Ostatnią deską ratunku miała być zaciągnięta przez nich pożyczka, 15 tys. złotych. Niestety, Sławek ją przegrał. Wkrótce potem odebrał sobie życie – opowiadał „Przeglądowi Sportowemu” jeden z byłych boiskowych kolegów Rutki.

 

50 napojów energetycznych i 100 papierosów dziennie

 

Hazard zatruwa życie piłkarzom na całym świecie. Paul Gascoigne kiedyś rozsiadł się w kasynie i podczas siedmiogodzinnej sesji przy ruletce wypalił 100 papierosów i wypił cztery butelki drogiego szampana. Licząc w procentach, to niewiele, bo były reprezentant Anglii potrafił wychylić cztery butelki, ale whisky… W kasynie tracił setki tysięcy funtów i popadał w coraz głębszą depresję. Hazard był tylko jedną z wielu przyczyn, bo zawodnik brał kokainę, pił nawet 50 napojów energetycznych dziennie i szukał sensu życia. Trzy razy próbował popełnić samobójstwo, aż pomoc zaoferował mu muzyk Eric Clapton, który wyszedł z nałogu i założył klinikę. Popularny „Gazza” zdecydował się leczyć w zamkniętym szpitalu byłego reprezentanta Anglii Tony’ego Adamsa, który również przegrał fortunę. Niewiele to dało i dziś Gascoigne nie dość, że jest bankrutem, to jeszcze wrakiem człowieka. Jeszcze 9 lat temu strzelał bramki, dziś lekarze grożą mu wózkiem inwalidzkim.

Na dramatycznym przykładzie jednego z najgenialniejszych piłkarzy angielskich niewielu się jednak uczy. Michael Chopra, zawodnik Ipswich Town, nie kryje przed dziennikarzami, że kieszenie krupierów wzbogacił już o dwa miliony funtów! Mógłby za to kupić piękną posesję, helikopter czy luksusowe samochody, ale pieniądze bezpowrotnie stracił. Zresztą Chopra też wylądował w klinice Adamsa.

Kapitan Leeds United Dominic Matteo po degradacji klubu musiał się przenieść do Blackburn Rovers, ale nie zmienił miejsca zamieszkania i codziennie na trening przemierzał 100 km w jedną stronę. Miał swojego szofera, więc rozsiadał się na tylnym siedzeniu i za pomocą komórki obstawiał wyniki wyścigów konnych. Codzienne kilkugodzinne sesje szybko zamieniły się w nałóg. A że jego pasję podzielał też Garry Flitcroft, kolega z zespołu, to obaj zaczęli kupować konie, po treningu wsiadali w… helikopter i latali na zawody.
Przegrywałem straszne pieniądze, na jednym wyścigu nawet 100 tys. funtów. Wszystko zmieniło się dopiero po urodzeniu się mojej córki Luizy. Wtedy pomyślałem: „to śmieszne i niedorzeczne. Co ona po mnie odziedziczy? Czas z tym skończyć!”. Na szczęście udało się odzyskać część pieniędzy dzięki sprzedaży koni, ale i tak wiele straciłem – opowiadał Matteo w „The Guardian”.

Po zakończeniu kariery postanowił napisać biografię, w której poruszył nawet najbardziej osobiste wątki. – Do dziś jestem wściekły, ale mam nadzieję, że dzięki tej książce młodzi piłkarze nie popełnią podobnych błędów. Wysokie zarobki i dużo wolnego czasu to niebezpieczna kombinacja dla zawodników, a hazard bezlitośnie to wykorzystuje. Uwierzcie mi, jest zdecydowanie więcej piłkarzy, którzy przegrywają zdecydowanie większe pieniądze, niż możecie sobie wyobrazić. Nieważne, jak wiele zarabiasz, i tak poniesiesz tego konsekwencje. Ja straciłem milion funtów, ale mogłem zdecydowanie więcej. Na szczęście skończyłem, zanim zostałem bankrutem. Teraz chcę zrobić coś, by pomóc innym – podkreśla Matteo.

 

Hazard w Internecie

 

Wielki pieniądze przegrywają nie tylko piłkarze, lecz także ich szefowie. Mike Ashley, właściciel Newcastle United podczas jednej wizyty zostawił w kasynie prawie milion funtów, wyszedł z uśmiechem na ustach, a na pożegnanie dał jeszcze krupierowi 700 funtów napiwku. Rekordzistą wśród sportowców jest amerykański golfista John Daly, który przy stole stracił ok. 57 mln dolarów! To nieoficjalna klasyfikacja, bo uzależniony hazardzista jest jak alkoholik – zrobi wszystko, byle nie przyznać się do nałogu. Traci nerwy, wchodzi do kasyn tylnymi drzwiami i modli się, by nikt go nie zauważył. Prawdę ukrywa przed rodziną i boi się własnego cienia, myśląc, że to wierzyciel, który chce wyegzekwować długi.

Dziś hazard rozstawia przed piłkarzami coraz nowsze pułapki, bo zawodnicy grają za pośrednictwem Internetu. Zakłady mogą zawierać za pomocą laptopa czy komórki, i to pod nosem trenera, np. w autokarze jadącym na mecz. Tuż przed wybiegnięciem na murawę mogą jeszcze sprawdzić, jak sobie radzą wytypowane konie czy drużyny, by po meczu znów spróbować się odkuć i pokonać tych, z którymi niewielu kiedykolwiek udało się wyjść na plus.

Pieniądze trzeba szanować. One bardzo łatwo nam, piłkarzom, przychodzą. Dwudziestoletni chłopak może już zarabiać trzysta, czterysta tysięcy rocznie. Ale za trzy lata może już nie zarabiać. Ktoś powinien mu stale o tym przypominać, a nawet przejmować kasę. W Holandii w klubach odkłada się zawodnikom obowiązkowo 30% zarobków na emeryturę. Jeżeli chłopak pochodzący z niezbyt zamożnego czy wręcz biednego domu nagle dostaje co miesiąc 100 tys. złotych, może mu to życie wywrócić. Pierwsze, na co zaczyna wyrzucać pieniądze, to ciuchy i samochód. Ale największą plagą dzisiejszej piłki są kasyna – nie ma wątpliwości Marek Koźmiński.

 

Piotr Nowik

Sprawdź również:

  1. [SI sport] W lankach na salony
  2. [SI sport] Jerzy Brzęczek – metoda na piłkarską długowieczność. Wywiad.
  3. Oscar dla Sławka Peszko!
  4. Akademia Piłkarska “21″ – 22. czerwca 2009, J&J Center Kraków – fotorelacja!

Skomentuj!

zostaw trackback     komentarze tego artykułu przez RSS    




Możesz używać tych tagów HTML (nawiasy [kwadratowe] zamień na <ostre>):
[a href="http://www.link.pl"]link[/a] | [b]pogrubienie[/b] | [i]kursywa[/i]

Blog umożliwia wyświetlanie avatarów z serwisu Gravatar.com. Aby być rozponawalnym, zarejestruj się na pl.Gravatar.com.

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies w celu dostosowania się do Twoich preferencji oraz w celu zapewnienia Ci wygody użytkowania serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy kliknij tutaj. Pamiętaj, że korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami Twojej przeglądarki.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.