Nowy SI Magazyn już na rynku!
05-10-2012 – 09:30 | Jeden komentarz

Na rynku ukazał się najnowszy numer SI Magazynu Czasu Wolnego – dziesiąty, jubileuszowy i bardzo muzyczny. Muniek Staszczyk odsłania kulisy 4-letniej pracy nad nową płytą a Ewa Farna, najbardziej zapracowana nastolatka w Polsce, opowiada o …

Przeczytaj całość wpisu »
Produkty

Produkty sport i lifestyle, marki, kolekcje, kampanie, technologie.

Marki

Nowe marki, projekty specjalne, marki na świecie, nowe koncepty

Ludzie

Ambasadorzy marek, projektanci, kluby sportowe, sportowcy

Sklepy

Nowe sklepy, promocje i akcje specjalne, obniżki i wyprzedaże

Wydarzenia

Eventy sportowe, muzyczne, projekty sponsoringowe

Start » News

SI Podróże – Krym

Dodane przez administrator dnia 01-07-2012 o 13:15Jeden komentarz
50,519 odsłon/y
SI Podróże – Krym

Nagie ciała kłębią się w wodzie. W rękach butelki, we włosach kwiaty, w głośnikach ogłuszające techno. Tańczą, a właściwie snują się zmęczone nocą, raz po raz lądując w chłodnym Morzu Azowskim. Świeży sierpniowy poranek, miejscowość Popowka koło Mirnyj na zachodnim brzegu ukraińskiego półwyspu Krym. Właśnie z piaszczystego i wodnego „parkietu” schodzą ostatni uczestnicy kolejnej odsłony festiwalu Kazantip, kultowego święta elektronicznej muzyki, które na południu Ukrainy organizuje się co roku dla tysięcy uczestników.

Na razie Krym jest ukraiński, choć w przepięknym porcie Sewastopol stacjonuje i stacjonować będzie jeszcze przez kilkanaście lat marynarka rosyjska. Krym jest ukraiński, choć pozbawieni własnej państwowości Tatarzy (głównie w okolicach Jałty i na wschodzie) coraz mocniej upominają się o swoje prawa. Oddalony od Polski o niemal dobę jazdy pociągiem, dwie godziny lotu czarterowym lub rejsowym samolotem z Kijowa, staje się teraz coraz bardziej dostępny. Dzikie, niezapomniane krajobrazy co prawda pozostały, wysepki luksusu nadal pozostają odgrodzone dla zwykłych śmiertelników, ale miejsc, gdzie można smacznie zjeść, wyspać się w dobrych warunkach, odpocząć, podziwiać piękno krymskiej przyrody i historii, jest coraz więcej.

Krym nadgryzamy od strony Kazantipu, ale dość szybko wywiewa nas (dosłownie) do pobliskiej Eupatorii, pełnej islamskich świątyń, starych cerkwi, kamiennych bań na oliwę i pięknych promenad nad morzem, na których wylegują się przeszczęśliwi urlopowicze i mieszkańcy. Wszystko skąpane słońcem, z mnóstwem owocowych targów, gdzie ogromne, ciepłe od promieni słońca melony, arbuzy, pomidory i kukurydza plątają się między dorodnymi ogórkami, brzoskwiniami i winogronami. To prawda, krymskie owoce, jedne z najdorodniejszych w świecie, plasują się chyba też wśród najsmaczniejszych. Słodkie winogrona rozpływają się w ustach, pomidory zalewają sokiem gardło, w złocistych ziarnach kukurydzy znajdziesz trzy razy więcej smaku niż w najlepszych kolbach „made in Poland”.

Koniec jedzenia. Trzęsącym się busem (tzw. ukraińską marszrutką) jedziemy do Ałupki, która wraz z Ałusztą wygląda jak wielkie, oplecione winoroślami schody prowadzące do morza. Uroku tutejszych terenów nie przesłoni nawet pseudokomfort nocowania w rozpadającej się komórce na drewno, którą za symboliczne pięć dolarów zgadza się nam odstąpić urocza staruszka. Nasza gospodyni pochodzi z Murmańska na mroźnej północy Rosji (w kierunku na biegun północny). Na Krym trafiła kilkadziesiąt lat temu za… miłością poznaną w wojsku. Krymianka od dawna, zakochana w tym miejscu podobnie jak my, choć od momentu naszego wjechania na krymskie stepy minęło ledwie kilka dni.

Ałupka z Ałusztą żyją też nocami. Podmuchy gorącego, wieczornego powietrza, ogromny przyklejony do nieba księżyc, kolejne łyki słodkiego wina o niesamowitym aromacie i zaskakującej nazwie Ciornyj pulkownik, lanego do plastikowej butelki wprost z beczki – wszystko to sprzyja nieskrępowanej zabawie wśród krętych uliczek nadmorskich kurortów. Nie inaczej jest w Jałcie, gdzie dyskotek i nocnych kubów ulokowało się wyjątkowo wiele, a kolacja w portowej restauracji należy do jednych z najdroższych atrakcji tego pięknego skrawka ziemi. Nad Jałtą próbujemy jeszcze tatarskich specjałów na chłodnym i kamienistym szczycie góry Aj-Petri z największymi w Europie asfaltowymi serpentynami schodzącymi w dół do miasta. Widoki na Morze Czarne zapierają dech w piersiach, wieczorem szlachetne krymskie wino w porcie smakuje jeszcze intensywniej niż tani, acz uroczy Ciornyj pulkownik.

Jeszcze tylko skok promem do Gurzuf, najdroższego i najbardziej ekskluzywnego miasteczka na Krymie, gdzie limuzyny na moskiewskich blachach i ukraińskie rządowe cadillaki potrafią parkować w poprzek ulicy. W Gurzuf nie pojawiaj się, jeśli nie masz mocno wypchanego portfela. My płyniemy stąd do Sewastopola, portowej perły w koronie czarnomorskich nabrzeży, gdzie wzrok ukraińskich milicjantów ścina się z zawadiackim spojrzeniem rosyjskich, odpicowanych w mundury marynarzy. Za dnia pełnią służbę w flocie pamiętającej czasy świetności cara, wieczorami tańczą w nadmorskich dyskotekach z ukraińskimi dziewczętami i przybyszkami z różnych stron świata. Imprezy tu najgłośniejsze, alkohol leje się strumieniami. Nam czas oderwać się od morskich atrakcji i ruszyć w głąb lądu, znów do stolicy, Symferopola i tatarskich posiadłości w słynnym Bakczysaraju, gdzie wśród szarozielonych gór ma się wrażenie totalnego zatrzymania czasu. Arbuzy, melony, pomidory wprost z ulicy, kwas chlebowy z wielkiej beczki, senny lot zapładniających kwiaty pszczół…

Kiedy ujeżdżasz starą ładą dróżki z suchego błota na przylądku Tarchankut na północy Krymu, dociera do Ciebie, że równie pięknego, dzikiego, a także zabawnego i relaksującego miejsca ze świecą szukać w promieniu tysięcy kilometrów. Głośno gra ukraiński hip-hop, silnik łady kaszle, ale ciągnie ją dzielnie przez kolejne ostępy, gryziesz słodką kukurydzę, patrzysz na spienione w dole morze… Wieczorem wpatrujesz się w gwiazdy na wyciągnięcie ręki i wykładasz się… właśnie, gdzie? Na piasku Popowki? Ziemi Tarchankut? Kamieniach Ałuszty? A może na suchej od słońca i wiatru trawie krymskiego stepu, o którym wspominano Ci kiedyś na języku polskim, prawda? Jedź i sprawdź, jak Krym smakuje naprawdę. Warto.

 

Rafał Romanowski

 

 

Sprawdź również:

  1. [SI around] Podróże nieoczywiste – Transylwania: wyboje, limuzyny, wino, gotyk, mgła i wilki…
  2. Damskie kurtki zimowe Nike, Bench i Umbro
  3. Zabaw się w stylistkę z Lacoste i e-SIZEER.com!
  4. Timberland Serv-A-Palooza 2009 – dziennik z akcji!

Jeden komentarz »

Skomentuj!

zostaw trackback     komentarze tego artykułu przez RSS    




Możesz używać tych tagów HTML (nawiasy [kwadratowe] zamień na <ostre>):
[a href="http://www.link.pl"]link[/a] | [b]pogrubienie[/b] | [i]kursywa[/i]

Blog umożliwia wyświetlanie avatarów z serwisu Gravatar.com. Aby być rozponawalnym, zarejestruj się na pl.Gravatar.com.

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies w celu dostosowania się do Twoich preferencji oraz w celu zapewnienia Ci wygody użytkowania serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy kliknij tutaj. Pamiętaj, że korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami Twojej przeglądarki.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.