[SI tech] Jeden mały krok dla ludzkości…
Tagi: SI Magazyn, SI nr 2, SI tech421 odsłon/y
Dzisiaj mija 40. rocznica lądowania człowieka na Księżycu…
“To jest mały krok człowieka, ale wielki krok ludzkości” – słowa wypowiedziane przez Neila Armstronga znamy wszyscy. Jeśli nie z lekcji historii czy programów na Discovery, to z różnych seriali, które potrzebowały wiarygodnego umiejscowienia w epoce. Astronauci spędzili na powierzchni Srebrnego Globu 21 godzin, 31 minut i 20 sekund, w tym 2 godziny, 36 minut i 40 sekund poza lądownikiem. To była wielka chwila… Po raz kolejny ludziom wydawało się, że mogą wszystko.
Tytuł: “Jeden mały krok dla ludzkości…”
Felieton: Justyna Dziegieć
Grafika: Matt Sypień – Digi-Mental.comŹródło:: SI Magazyn nr 2 / 2009 (sierpień – wrzesień – październik)
Sprawdź również:: facebook.com/SI.Magazyn i SiCrew.blip.pl
Lądowania na Księżycu osobiście nie pamiętam. Ale moje życie to istna parada kolejnych, objętych mianem “wielkiego kroku” cudów. Kiedy 20 lat po wiekopomnym lądowaniu moja kuzynka szła ulicą z pierwszym kasetowym walkmanem i wielkimi słuchafonami, usłyszałyśmy od pewnej zatroskanej mamy odciągającej od niej zachwycone urządzeniem dziecko: “Nie patrz tak na dziewczynkę. Jest biedna i nie słyszy”.
Pierwszy kolorowy telewizor w moim domu miał gigantyczny zielonkawy kineskop, na którym przy wyłączaniu jeszcze przez chwilę tańczyły tęczowe kręgi… Głos nagrywaliśmy wtedy na kasety magnetofonowe za pomocą ówczesnego cudu techniki, magicznego kasprzaka w czarnej obudowie, która ucierpiała podczas wielokrotnych upadków… Bo zdecydowanie kasprzak ów miał do mnie pecha.
Pierwszy odtwarzacz wideo był jak lampa Alladyna. Przerywaliśmy z kuzynem niekończące się wojny i maszerowaliśmy do wypożyczalni po kolejne hiciory. Ghost Busters. Szklana pułapka. Terminator. (Swoją drogą, chyba na żadnym filmie nie płakałam tak jak na tym, patrząc na topiącego się cyborga!) Pierwsze zmieniarki do CD w samochodach, które kojarzę z dzieciństwa, były rozmiarów niewielkiej lodówki. Zajmowały pół bagażnika, ale był lans. Do tej pory zastanawiam się, na jakiej zasadzie to wszystko funkcjonowało.
Pierwszy telefon komórkowy, a bardziej może radiostacja, służył raczej chyba do samoobrony niż do komunikowania się ze światem. Pamiętam też zwykły telefon z tarczą! Kiedy jako dziecko wykręcałam potajemnie numer do “Pani, Która Czytała Bajki”… Po drodze były jeszcze pegasus, amiga, atari i mirinda, której oldskulowy smak pamiętać będę zawsze!
Dzisiaj wsiadam do samochodu, podłączam do nagłośnienia iPoda. Krótki kabel, niewielkie urządzenie i już wiozę z sobą historię muzyki. Seriale oglądam z pendrive’a wpiętego do telewizora. Na dobrego pena wchodzi cały sezon, no i nie trzeba się martwić, że obraz nie pasuje do ekranu, bo w polskiej telewizji zwykle nie pasuje, a tu jeszcze mały spryciarz czyta polskie napisy! … Laptop zamienił się w netbooka, na którego pieszczotliwie mówię “pasikonik”, bo jakieś to za małe na komputer. Moja siostra ucząca się w podstawówce ma dwie komórki, tylko dlatego że jedna musi być różowa. No i jest jeszcze coś. Dzisiaj, wsiadając do samochodu, widziałam śmieciarzy, którzy odbierając posegregowane przez mieszkańców odpady, pakowali je do jednej śmieciarowej przyczepy. Tak, to naprawdę wielki krok dla ludzkości. Ustawić kolorowe kosze i udawać odpowiedzialność to prawie tak pomysłowe, jak zakryć oczy i udawać, że cię nie widać. Mogę oglądać filmy z VHS-ów na wypukłym kineskopie tajemniczego rubina i mieć telefon wielkości kasy fiskalnej. Ale chciałabym mieć pewność, że ktoś dożyje na tej planecie 100. rocznicy lądowania na Srebrnym Globie. I że moje prawnuczki, idąc na shopping, nie będą kupowały butli z tlenem i ochronnych kombinezonów.
Bo jaka jest szansa, że uratuje je Wall-e?
Sprawdź również:















NO TO JUSTYNA POLECIAŁA… TYLKO GDZIE, PO CO I DO KOGO ? ;-)